40 lat minęło...

25 Październik
2022

40 lat minęło...

W niedzielę był ten dzień, kiedy skończyłem 40 lat. Co prawda tak wynika jedynie z dokumentacji, bo zarówno lekarze, wyniki badań, czy nawet inteligenta waga wskazują, że oscyluję bardziej przy trzydziestce niż przy czterdziestce. ;) Ale co zrobić, kiedy otaczam się ludźmi i robię rzeczy, które tak właśnie na mnie działają. Tyle, ile jubileuszy minęło, tyle dni postanowiłem się bawić i spędzić czas w gronie bliskich i ważnych dla mnie osób. Dużo rozmawiałem na różne tematy, dużo obserwowałem i chciałem się z Wami czymś podzielić.

O tej zmianie cyfry z przodu sporo ostatnio myślałem. Ogólnie sporo ostatnio rozmyślam, a już w szczególności o życiu, o tym co mamy i co jest tak naprawdę ważne. To, żeby "być, a nie mieć", to już zmieniło mi się jakiś czas temu, kiedy zacząłem więcej podróżować i doceniać otaczający nas świat. Kolejnym punktem były narodziny mojej Córeczki, kiedy to odblokowały się u mnie nowe emocje i stany, których wcześniej nie znałem. Ten, najpiękniejszy w moim życiu moment, utwierdził mnie z kolei w przekonaniu, że nie jestem wcale pępkiem świata i skupiane się na sobie i dążenie do doskonałości (jakkolwiek to brzmi), wcale szczęścia nie daje.

Następnym, smutnym (choć jak się później okazało bardzo istotnym w moim podejściu do życia) momentem była tygodniowa wizyta mojej Córeczki w szpitalu. Miało to miejsce w zeszłym roku, niedługo przed moimi 39 urodzinami. Choć wszystko dobrze się skończyło, tamta sytuacja pokazała mi jedno. Jedna lekcja, ale najważniejsza. Że nic nie jest stałe i trzeba doceniać każdą chwilę, jaką się ma. I od tamtej pory, staram się żyć zgodnie z zasadą „tu i teraz”. Skupiam się na tym, co mam, co robię i co mnie otacza w chwili obecnej, a nie co by było gdyby, albo co będzie.

Przeszłość? Jest super. Bo to wspomnienia i ogromna księga z lekcjami, które pozwalają nam postępować lepiej w obecnej chwili, o ile potrafi się obserwować i wyciągać wnioski. Przyszłość? Też może być super, tylko nie wiadomo, czy będzie taka, jaką sobie wyobrażamy i czy w ogóle nadejdzie. Planowanie i wyobrażanie siebie w przyszłości zatem jest jak najbardziej OK, ale czy powinno się w to wkładać większe emocje? Większe plany i oczekiwania, to też większe rozczarowania i negatywne emocje, kiedy się nie uda. I jakkolwiek to może brzmieć demotywująco, to zdecydowanie takie nie jest. A przynajmniej dla mnie. Moment, w którym lekko zadrży Wam świat powoduje, że chociażby nie wiem jak piękne i wielkie mamy plany i wyobrażenia, zdecydowanie kluczowy staje się moment tu i teraz i nic, dosłownie nic innego się nie liczy.

I tak sobie właśnie rozmyślam od roku, a im bliżej było tych 40 urodzin, tym jeszcze bardziej. Zacząłem zwracać uwagę i doceniać rzeczy, których wcześniej nie zauważałem. Rozważać i podejmować decyzje, których wcześniej nie brałem nawet pod uwagę. Chociażby jedną z takich decyzji była sprzedaż Riposty – agencji reklamowej, którą zakładałem kilkanaście lat temu i była moim… no nawet nie wiem, jak to dobrze nazwać. Byłem z nią tak związany emocjonalnie, że nie zakładałem, że kiedykolwiek będę mógł się z nią rozstać, a już tym bardziej, że ktoś mógłby ją prowadzić lepiej ode mnie. I co się okazało? Że jest zupełnie inaczej niż myślałem. Nie dość, że firma ma się dobrze, to ja dzięki tej decyzji mogę skoncentrować na innych istotnych dla mnie rzeczach i być bliżej tego „tu i teraz”.

Po tym czasie zmian w mojej głowie i podejściu do życia mogę Wam z czystym sumieniem powiedzieć jedno – że jestem cholernie szczęśliwy! Mam właściwie wszystko, czego od życia oczekuję. Kocham i jestem kochany. Mam wspaniałą Żonkę i przecudowną Córkę, która sprawia, że właściwie wszystko inne nie ma znaczenia, do tego super Rodzinę i wielu Przyjaciół, na których zawsze mogę liczyć. Robię w życiu to co lubię, dni układam po swojemu i jestem szczery wobec innych, a przede wszystkim wobec siebie. Rutynę i nawyki staram się zaburzać, aby móc odróżniać dni, tygodnie i miesiące i łatwo do nich wracać myślami, a czas spędzam z ludźmi, których kocham, lubię i szanuję, i którzy sprawiają, że czuję się tak dobrze. ;)

Na zakończenie dodam jedno. Życzę Wam, byście byli szczęśliwi, bo w mojej ocenie, to jest najważniejszy stan, do którego powinien dążyć człowiek. Zatrzymanie się na moment, trochę refleksji, spojrzenie na siebie i swoje życie z boku, a następnie umiejętne ocenienie i docenienie tego, co się ma, naprawdę może zmienić cały ten nasz, popularny w branżowej nowomowie, „mindset”, czyli po prostu sposób myślenia i nastawienie do życia.

Podoba Ci się jak piszę? Obserwuj mnie na Facebooku oraz na Instagramie. Dzięki!
Dymitr Doktór
Cześć! Witam na moim blogu.
Nazywam się Dymitr i "piszę sobie"... głównie o podróżach, ale też o tym co wydaje się interesujące, motywujące, ale też zaskakujące czy absurdalne.
Po więcej, zapraszam na stronę o mnie.